Pierwsze dni
Następnego dnia, po przyjeździe do Tarnopola udałam się z rodzicami zapłacić za studia. Pierwszy raz mogłam poczuć się jak milionerka. Przesadziłam trochę, milionerką nie byłam, ale i tak byłam bogata ;) Sprawa wyglądała tak, że pojechaliśmy na bazar, wysiedliśmy z samochodu i zaprowadzono nas prowadzi do większego samochodu. W środku siedział mężczyzna, a wokół samochodu chodziła kobieta i jakby rozgląda się nie wiadomo za czym, może za klientami albo stała na czatach? Dostajemy plecenie, że tu i teraz mamy dać kasę. Koleś w aucie nam wymieni. Pierwsze co myślę to: Serio? A gdzie kantor? Pokwitowanie? - Tam na pewno nie. No cóż, wymieniamy, musimy uwierzyć na słowo, bo tylu banknotów nie było czasu ani miejsca gdzie liczyć, ale zapewniam Was, że pieniędzy było ile miało być. Ciekawe dla mnie doświadczenie, po wejściu do auta pomyślałam: Okej, jakoś sobie trzeba radzić. Podoba mi się i chcę zobaczyć więcej. ;) O, a to wieczór pełen niespodzianek i zabawy w fasolki Ha...